Umieram. Mój tydzień wyglądał następująco:
Poniedziałek: nie byłam w szkole, bo zwijałam się z bólu.
Wtorek: byłam w szkole i zwijałam się z bólu.
Środa: nie byłam w szkole ze względu na wizytę u ginekologa.
Czwartek: nie byłam w szkole, bo umierałam z bólu, a potem poszłam do lekarza. (I tutaj zaczyna się opowieść.) Jutro również nie pójdę do szkoły ze względu na badania. Rano na badania, z wynikami badań do poradni chirurgicznej, bo podejrzewają u mnie coś tam z wyrostkiem, który najprawdopodobniej pójdzie pod młotek, albo kamienie na nerkach. -.-' (Polska służba zdrowia.<3). Poza tym pani doktor zdziwiła się, że byłam u ginekologa, który nawet mnie nie dotknął i przepisał mi tabletki. -.-' cudnie.
No i piątek: nie pójdę do szkoły.
Mam tylko nadzieję, że jednak nie wsadzą mnie do tego szpitala...
Poza tym zastanawiam się czy to ja się starzeje, dojrzewam, dorastam i zmieniam podejście do świata, o on stoi w miejscu czy na odwrót, bo nie do końca rozumiem, co się dzieje wokół mnie. Czy jeśli się komuś radzi do usranej śmierci, a on i tak robi w kółko to samo i ma w dupie Twoje zdanie jest normalne? Jeśli normalne, to po jaką cholercie pyta się co ma robić, bo ja tego nie rozumiem?
Druga rzecz to taka, że nie mam gdzie iść na sylwestra. Facebook prawdę Ci powie - sama. -.-' Sorry. Dostałam propozycję sali w Podstole. To taka miejscowość jakieś 100 km od Zduńskiej Woli. A wczoraj z Kucim wymyśliliśmy, że dobrym pomysłem byłoby pojechanie do jakiegoś Wrocławia, Krakowa, Warszawy coś na mega imprezę. Moje postanowienie? Nie piję w sylwestra więcej niż lampkę szampana. Takie tam... O ile w ogóle to wszystko wypali i nie będę leżała sobie w szpitalu, albo siedziała sama przed telewizorem. Piła herbatkę i jadła maślane ciasteczka.
amen.
Że tak optymistycznie powiem, nie martw się, do świąt daleko, więc zdążą Cię pokroić milion razy, a na Sylwestra i tak zdążysz. Łodzi nie polecam - marne widowisko. Ale może udasz się na Barbados? ;>
OdpowiedzUsuńWidzę, że nie tylko ja nie mam koncepcji :D Ostro :P Daj znać jak będziesz wiedziała co jest grane z tymi bebechami :)
OdpowiedzUsuńo kurczę...to już lepiej, żebyś teraz poszła do szpitala i wróciła na święta niż miała iść tam przed Sylwestrem..
OdpowiedzUsuńmało kto jest zorganizowany w tym roku na to huczne święto, więc nie przejmuj się - sama nie jesteś :)
Co do tłumaczenia komuś pincet razy i to bez skutku, a potem jeszcze szejset razy i też bez skutku - to tego nie rozumiem tak samo jak Ty.
Widać taka nasza rola, żeby strzępić sobie język na marne..
PS. Ale się rozpisałam xD z tych komentarzy wyszedłby mi wpis na blogu :P
pierwsze zdanie Kyć - kwintesencja wszystkiego!! ;)
OdpowiedzUsuńprzecież jeszcze 3 tygodnie do sylwestra. plany się pozmieniają z osiem razy. no a Ty wyjdziesz. :)
ps rozmwiałam z Olą, zrobimy najazd..