środa, 29 grudnia 2010

Dwudziestypierwszy.

Z góry chcę przeprosić i przyznać się, że nie czytam i nie komentuje waszych wpisów, bo jestem leniem. Nie byłam tutaj baaardzo długo. A dzisiejszy dzień, bardzo napawał mnie optymizmem. 

Nie będę obiecywać, że się poprawię, bo jak mam dotrzymać słowa, to go dotrzymuję. 

Dzisiaj wizyta (i tu uwaga!) w Sieradzu, na przyrzeczeniu Krzysia. I tak jak dzisiaj już powiedziałam, że znowu poczułam się jakoś tak dobrze i jakaś taka szczęśliwa, że jestem w ZHP i poznaje takich ludzi, jak na przykład Dżasta, Ola, Bosiówa, Krzysiu, Adam, Boży i wiele, wiele innych. Dzisiaj mówiłam bardzo dużo, raz całkowicie sensownie, a czasami zupełnie bez niego. Kolejną rzeczą, jest takie... Hmmm.. Poczucie wartości. Tego, że jednak jest ktoś, kto cieszy się na Twój widok, zupełnie tak, od. Bo po prostu, najzwyczajniej w świecie Cię lubi. Czułam się dzisiaj potrzebna. Tak. Chyba to dobre określenie mojego dzisiejszego stanu. A tak poza tym, to strasznie cieplutko zrobiło mi się na serduszku i wylałam swoje żale.

w ogóle... chyba powinnam częściej spotykać się z ludźmi, których lubię, a nigdy nie mam dla nich czasu. muszę zacząć się wysypiać i wszystko będzie dobrze... Zacznę mieć w końcu czas, zamiast odsypiać. taaa... jest 00:55, a ja jeszcze nie śpię. i tu ma być dobrze? brawo Jasiu. ;]

naszła mnie wena napisania artykułu do gazetki o walentynkach. taaaak. ktoś musi. a Ilona zrobi to zbyt drastycznie. 

You're my last breathe
You're a breathe of fresh air to me
Hi, I'm empty
So tell me you care for me 

wtorek, 14 grudnia 2010

Dziewiętnasty.

Dziś krótko...

Uwielbiam wyjść na dwór, gdzie jest zimno, śnieg wali mi w oksy i skwierczy mi pod nogami, tylko po to, żeby iść do sklepu po ogórka kiszonego. Zjeść go na tym mrozie i wrócić do domu.

Poza tym ustawiłam sobie na poczcie skórkę 'emo' i wygląda to mniej więcej tak:




Czyż nie wygląda cuuuuudownie?


z Bogiem.

P.S. ` Kto nie ryzykuje, nie wygrywa. Kto ryzykuje może przegrać. Kto ryzykuje wszystkim, może również przegrać wszystko. Kto ryzykuje wszystkim, wygrywa najwięcej. `
bądź
Wielu powie Ci `nie możesz`, a Ty odwrócisz się i powiesz 'no to patrz'.

no. teraz to z Bogiem.


poniedziałek, 13 grudnia 2010

Osiemnasty.

Tak więc długo oczekiwany wpis. Jestem w domu. Nareszcie. Zero 'pyszniutkiego' jedzonka i herbatki smakującej jak kleik. W końcu może się wyśpię w ciepłym domu, gdzie nie wieje mi od okna i obejrzę jakiś program telewizyjny, gdzie nie będę musiała wrzucać 6 zł za włączenie telewizora na 14 godzin.
Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, kocham Polską Służbę Zdrowia. Byłam w szpitalu od czwartku wieczorem do dzisiaj do 12. I co? I nikt nie wie co mi jest. Dawali mi zastrzyki i kroplówki przeciwbólowe (bardzo boli mnie prawy pośladek) i wstrzykiwali do wenflona antybiotyk. Stwierdzili, że jak przestało mnie boleć, to przecież mogą mnie wypuścić. -.-' I w taki właśnie sposób jestem już w domciu.

Poza tym... Dziękuję wszystkim, którzy mnie odwiedzili.
Ola, Bosiówa, Dżasta, Krzysiu, Hensonik, Kamil, Marcin, Majka, Ela, Ola, Paulina, Mała, Kasia, Kamola, Hanka. No i Kubie, który jest bardzo bystrym dzieckiem i sam zczaił, że jestem w szpitalu i napisał do mnie. a! No i Oleskiemu, że pytał na bieżąco, ale niestety nie mógł przyjechać. Tak. Dziękuję Wam z całego serca. <3 A serce jeszcze mam w porządku... chyba...


z Bogiem.

czwartek, 9 grudnia 2010

Siedemnasty.

Umieram. Mój tydzień wyglądał następująco:
Poniedziałek: nie byłam w szkole, bo zwijałam się z bólu.
Wtorek: byłam w szkole i zwijałam się z bólu.
Środa: nie byłam w szkole ze względu na wizytę u ginekologa.
Czwartek: nie byłam w szkole, bo umierałam z bólu, a potem poszłam do lekarza. (I tutaj zaczyna się opowieść.) Jutro również nie pójdę do szkoły ze względu na badania. Rano na badania, z wynikami badań do poradni chirurgicznej, bo podejrzewają u mnie coś tam z wyrostkiem, który najprawdopodobniej pójdzie pod młotek, albo kamienie na nerkach. -.-' (Polska służba zdrowia.<3). Poza tym pani doktor zdziwiła się, że byłam u ginekologa, który nawet mnie nie dotknął i przepisał mi tabletki. -.-' cudnie.
No i piątek: nie pójdę do szkoły.
Mam tylko nadzieję, że jednak nie wsadzą mnie do tego szpitala...

Poza tym zastanawiam się czy to ja się starzeje, dojrzewam, dorastam i zmieniam podejście do świata, o on stoi w miejscu czy na odwrót, bo nie do końca rozumiem, co się dzieje wokół mnie. Czy jeśli się komuś radzi do usranej śmierci, a on i tak robi w kółko to samo i ma w dupie Twoje zdanie jest normalne? Jeśli normalne, to po jaką cholercie pyta się co ma robić, bo ja tego nie rozumiem?
Druga rzecz to taka, że nie mam gdzie iść na sylwestra. Facebook prawdę Ci powie - sama. -.-' Sorry. Dostałam propozycję sali w Podstole. To taka miejscowość jakieś 100 km od Zduńskiej Woli. A wczoraj z Kucim wymyśliliśmy, że dobrym pomysłem byłoby pojechanie do jakiegoś Wrocławia, Krakowa, Warszawy coś na mega imprezę. Moje postanowienie? Nie piję w sylwestra więcej niż lampkę szampana. Takie tam... O ile w ogóle to wszystko wypali i nie będę leżała sobie w szpitalu, albo siedziała sama przed telewizorem. Piła herbatkę i jadła maślane ciasteczka.

amen.

sobota, 4 grudnia 2010

Szesnasty.

Bez obrazy dla nikogo, ale czuję się niedowartościowana po śpiewankach. Było fajnie, ale mogło być lepiej...
A tak poza tym, łącząc się z Kubą w bólu gardła chcę mu powiedzieć, że mnie też zaczyna boleć, ale to od śpiewania. Pewnie jutro będę miała chrypę, że nic nie powiem, a potem mi przejdzie.
Poza tym wyleczyłam sobie powiększone węzły, bo już są w porządku i powolutku znika mi zimno. Także wracam w odpowiedniej formie do dalszego prowadzenia Blogger'a. 

P.S. Mają przystojnego komendanta. ^.^ (to nic, że żonaty.)

No i na zakończenie... Piosenka z dzisiejszych śpiewanek.
Niebo do wynajęcia...

Pietnasty.

Wkurza mnie wszystko! Dosłownie! Wkurzyło mnie wczoraj to, że moja siostra miała wrócić o 20 do domu, a wróciła o 21:25. A w między czasie widziałam policję na Złotej. Wkurzyła mnie mama, która miała do mnie zadzwonić i poinformować mnie, że Sylwia przyjdzie później. Wkurza mnie to, że pisze do mnie jedna z osób, która raptem sobie przypomniała, że istnieje. Się książę obudził. Poza tym wczoraj odwiozłam Małą do szpitala. Dzisiaj obudziła mnie Sylwia odśnieżając sobie balkon. -.-' Oczywiście waliła łopatą do odśnieżania w barierki, co roznosiło się po całym podwórku, nie wspominając już, że było to słychać, jakby robiła to w moim pokoju. Poza tym wkurzyło mnie to co przeczytałam na forum. Ja robię przysługę mojej klasie, skanując im wypracowania i prace domowe, ale oczywiście źle, bo oczywiście jest za późno. Ostatni raz to robiłam. Następnym razem będą sobie kserować albo spisywać.Wkurza mnie to, że nie mogę wychodzić na dwór, bo jest tak zimno, że nawet mi się nie chcę. Irytuje mnie bardzo to, że wczoraj rozpalałam w piecu ok. godziny. Takie słowa jakie tam ktokolwiek usłyszał ma zachować dla siebie.

Poza tym mam nadzieję, że dzisiaj się trochę uspokoję i będzie fantastycznie. 

W poniedziałek piszę klasówkę z chemii, gdzie nie umiem nic. NIC, ZERO. I obawiam się, że tego nie obczaję. ;) Ale ja już coś wymyślę. ;)


` Zadajemy mnóstwo pytań ciągle drążąc temat
Chociaż najczęściej odpowiedzi nie ma `
_____________________________________ 
amen.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Czternasty.

Wróciłam do żywych. Od jutra będę na bieżąco co do Waszych wpisów.

Wczorajszy dzień był wyjątkowo spokojny. Pomimo niechcianych sytuacji. Dzisiaj byłam u lekarza. Ze mną nie jest najlepiej, ale będę żyła. Muszę doprowadzić swoje dłonie do użytku, bo na razie to jedna wielka tarka. Mam zimno, które mnie strasznie boli, bo nawet nie mogę otwierać ust i to wcale nie jest śmieszne, że smaruję się białym kremikiem i wszyscy się ze mnie śmieją.

Siedzę właśnie, jak zawsze o tej porze oglądam 'Sex w wielkim mieście' i jem czekoladę z bakaliami, pisząc na gadu z pewnym takim jednym. nie ważne.

Właśnie napisał do mnie Kamil, że jak tylko przyjedzie do Zduńskiej idziemy na sanki. Nie mam sanek... To mój pierwszy problem. Drugim problemem jest to, że nie mam pieniędzy na wyjazd w góry na który tak bardzo mam ochotę jechać. Ehh.

Muszę się trochę odstresować. Mam ochotę na sobotę już. Na śpiewanki w Sieradzewie.

Dzisiaj mam ochotę na poślizganie się po zamrożonym asfalcie. Przypomniał mi się okres gdzieś pomiędzy styczniem a marcem. Cuuuuudownie.

tyle mego, jakby powiedział Kuba.

wtorek, 23 listopada 2010

Trzynasty.

Napisz od serca do mnie list...

Powie mi ktoś co się tutaj, w waszej szarej rzeczywistości dzieje? Bo jakoś nie mogę się połapać...

Potrzebuję kogoś, kto mnie przyganie na dwa dni w ferie, bo nie chcę siedzieć w Zduńskiej.



brak weny. ajm sory.

niedziela, 21 listopada 2010

Dwunasty.

Muszę się jeszcze wiele nauczyć. Przede wszystkim trzymać się język za zębami. Są takie momenty, kiedy lepiej byłoby się zamknąć i olać sprawę. Sama nie wiem czy muszę nauczyć się zamykać mordę czy lepiej byłoby ubierać co nieco w inne słowa?

Mam dosyć.

Ale, kurde, są momenty kiedy na prawdę wszystko jest odpowiednio na swoim miejscu. Kiedy śmigam z uśmiechem na ustach.

Ten weekend miał wyglądać zupełnie inaczej. Od dawien dawna nie widziałam się z Kaczmarem, a tu proszę. Potem impreza w Variacie. Potem nocka u Małej. Po mimo tego, że wytańczyłam się za wszystkie czasy i spotkałam ludzi, których nie widziałam ze 100 lat, to i tak ten weekend był nie taki jaki sobie wyobrażałam. No cóż. Są sprawy ważne i ważniejsze. ;)

` Nie widzisz nawet jak bardzo doceniam to, że jesteś, że się o mnie martwisz i że chcesz dla mnie dobrze...Czemu nie widzisz tego, że to doceniam? Pewnie dlatego, że moje życie składało się do tej pory ze mnie... ze mnie... i jeszcze raz ze mnie i dawno nie doświadczyłem takiego komfortu posiadania czyjejś bratniej duszy obok, która się martwi, czeka, tęskni i chcę żeby wszystko było dobrze... Muszę od nowa się uczyć docenić to dobro.. Muszę się nauczyć żyć z kimś tak wspaniałym jak Ty...`




czar prysł, kurwa.

czwartek, 18 listopada 2010

Jedenasty.

Mija czas i wiele się zmienia. Ze względu na to, że Kuba domagał się wpisu - jest. Dłuuuugo oczekiwany wpis.

Właśnie leże z Młodym (bo nie mogę wymyślić innego nadającego się imienia dla pluszowego miśka z długimi nogami i kokardką przy szyi), oglądam 'Sex w wielkim mieście' i rozmyślam nad tym wszystkim co w ostatnim czasie stało się dość egoistyczną pobudką. Czy ja aby na pewno nie przesadzam?

A tak całkiem w wielkim skrócie... Chyba jestem szczęśliwa i to z facetem. To tak dla formalności.


` Myślisz, że chory rozum można odróżnić od chorej duszy? Pytam z ciekawości. Ja miałem chore wszystko. Każdą pojedynczą komórkę. Ale to już minęło. Może nie jestem całkiem zdrowy, ale z pewnością jestem uleczony. `








Joker.

piątek, 5 listopada 2010

Dziesiąty.

I znów zachowuje się jak gówniara. Czuję się zupełnie tak jak byłam małą dziewczyną i podobał mi chłopiec. I wtedy kiedy pocałował szybę przy której stałam. Tak właśnie się czuję. Szczęśliwa? Nie wiem czy można nazwać szczęściem, coś czego nie ma. Ale z drugiej strony dowiodłam, że totalnie odcięłam się od poprzednich, niewyjaśnionych sytuacji, do których nie mam zamiaru już wracać. Jestem z siebie dumna.
Zaczynam właśnie kolejny etap w moim życiu. Od teraz. Od zaraz. I nie napiszę ślicznie, że idę zmyć z siebie grzechy całego świata. Bo musiałabym zacząć od siebie. Dlatego dzisiaj spędzę dzień przed komputerem oglądając jakiś film i popijając sobie winko. Może zamówię pizzę i będę się opychać, aż nie pęknę. Zapraszam.


mówi się znikła czy zniknęła? bo ja już się pogubiłam.


` Bo ja lubię do Ciebie pisać. Z różnych powodów. Między innymi dlatego, że chcę, żebyś wiedziała, że myślę o Tobie. To dość egoistyczna pobudka, ale nie mam zamiaru się jej wypierać. A myślę dużo i często. Właściwie myśli o Tobie towarzyszą mi w każdej sytuacji. I nie masz pojęcia, jak bardzo jest mi z tym dobrze. A przy okazji wymyślam różne rzeczy. Z którymi też przeważenie jest mi dobrze. Bo bardzo wysoko cenię fakt, że zaistniałaś w moim życiu. Dlatego dziękuję Ci. Dziękuję Ci z całą powagą i nieuchronnym lekkim wzruszeniem za to, że jesteś. I że ja mogę być. `

Moloko - The Time Is Now.

wtorek, 2 listopada 2010

Dziewiąty.

Chyba ma ochotę przeczytać po raz setny 'S@motność w sieci', wersję dla samobójców.
Jakoś tak męczą mnie niepoukładane myśli. Dzisiejszy dzień (kiedyś przyczepiła się do tego moja pani od polskiego) zmusił mnie do głębszych przemyśleń. Przeczytałam wszystkie maile. Wiąże się z nimi dużo niewyjaśnionych spraw. Ale doszłam do wniosku, że nie chcę już niczego wyjaśniać. Jestem uparta i potrafię zauważyć, kiedy mam powiedzieć 'dość'. Taki moment nadszedł. Koniec. Skończyło się. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo i po co? Nie. Nie zadaje sobie zbędnych pytań, bo potem będę musiała sobie na nie odpowiedzieć, a nie mam ochoty psuć sobie nadchodzącego tygodnia. Dzień się dla mnie skończył. Nie mam ochoty już się niczym zadręczać. Jutro wstanę z uśmiechem na mordce i będzie wszystko tak jak powinno być.

Ze względu na to, że Kuba odkrył, że można wstawić tutaj link z youtub'a, to ja też tak zrobię i wkleję tutaj moją dzisiejszą zamułe.
http://www.youtube.com/watch?v=P-HxpSth9qQ


` cała jestem bałaganem. `

niedziela, 31 października 2010

Ósmy.

Dzisiaj czuję się wyjątkowo świetnie. Wczorajszy koncert napełnił mnie pozytywną energią, dlatego uśmiech z mordki nie znika. I czuję się z tym wyjątkowo dobrze.
Dzisiaj jadę odwiedzić tatę. Pierwszy raz od tygodnia. No cóż. Zdarza się i tak.

-Wstawaj na rosół!
-Nie będę jadła.
-No co Ty? Przecież święta idą. 

Ten teks zaburzył moje Feng Shui. Tak. Właśnie do mnie doszło, że nienawidzę TYCH 'świąt'. Popisywanie się, kto kupił ładniejszy znicz i ile był wart. Plotkowanie przy grobach, wtedy kiedy składają ręce do modlitwy. Wkurza mnie to! Głupota tego świata czasami mnie przerasta. Czy o to chodzi w dzień wszystkich zmarłych? I może nie jestem bardzo katolicka. Nie chodzę co niedziela do kościoła, nie modlę się wieczorami i nie wierzę w życie poza ziemskie. Ale niemiłosiernie mnie to denerwuje.

Dzisiaj mam jeszcze ochotę na długi spacer z psem i z osobą z którą da się porozmawiać...

`To niewiarygodne, jak można czuć się szczęśliwą przez tyle lat, mimo tylu kłótni, tylu upierdliwości i tak naprawdę, kurwa, nie wiedzieć, czy to miłość czy nie.` lubię ten cytat, ale on dzisiaj nie pasuje do mojego nastroju.

Ze szczęściem czasami bywa tak jak z okularami, szuka się ich, a one siedzą na nosie. 
Phil Bosmans

_______________
amen.

środa, 27 października 2010

Siódmy.

Pewna kobieta poszła do wróżki i ta powiedziała jej, ze przyczyni sie do śmierci wielu ludzi. Przerażona kobieta wyszła na ulice, patrzy a tam ciężarówka jedzie prosto na małego chłopca, który wybiegł na ulice. Kobieta pomyślała: "może zginę, ale nie przyczynie sie do śmierci milionów a uratuje jedno życie". Rzuciła sie pod ciężarówkę odpychając chłopca i zginęła. Zobaczył to policjant, podbiegł do chłopca, który sie rozpłakał i zawołał: - Nic ci nie jest mały? Gdzie mieszkasz? Jak sie nazywasz? - Adolf Hitler, proszę Pana.

Właśnie tak się dzisiaj czuję.
Z samego rana kawa i papieros. Piękne powiązanie.


Czasami się zastanawiam jak bardzo ktoś potrafi spieprzyć Ci życie, a jak je poprawić?

Jesień. Co wiążę się z jesienną depresją. Znowu rozmyślania o niczym i przyszłości. Przecież to całkiem bez sensu. A dzisiaj rano mogłam sobie wykręcić poduszkę po dzisiejszej nocy.

no.

niedziela, 24 października 2010

Szósty.

Pierwszy weekend od dawien dawna w którym śmiałam się praktycznie bez ustanku. (pomijając czas na sen.) Razem z ekipą śmialiśmy się z wszystkiego co się ruszało, z głupawek i pocisków.
Trzeba było tam być, żeby przeżyć to co my. Fabuła gry - super. Zagmatwana i do końca nie byliśmy pewni czy rozwiązanie jakie podaliśmy jest trafne. Organizacja - bardzo dobra. Jak na skalę ogólnopolską rajd przebiegał fantastycznie. No pomijając to, że były otwarte dwie ubikacje, gdzie w jednej nie było drzwi i na to, że na 2 godzinnym kominku nie ruszyłam się z miejsca, co wiązało się łupaniem w krzyżu. Pomimo tego, że dzisiaj przespałam tylko 2 godziny, jestem zadowolona! Bardzo. Nie spodziewałam się, aż takiego zżycia i przebiegu całego rajdu. Jak z każdego wyjazdu zbieram jakąś piosenkę, tak z tego zapomniałam tekstu i nie mam... Chociaż za muzykalni to oni nie są... Ale wspomnienia i tak mam genialne.
` chyba Ty - zostanie na zawsze ciętą ripostą.
`przeliterujmy słowo ekscytacja. w wykonaniu Mikołaja: E-KSCY-TA-CJA!
`-co, co?
-Sarajewo, tekłondo, jajco, bebiko, picipolo, szkło, pstro, alehandro.
`I Olka, która nie usłyszała i zmyśliła: MI - MI - MI - MI
`Mikołaj, który stał się naszym ojcem w jedne wieczór. ` E, córa!
`Ja: Wazelinki?
Mikołaj: Nie. Wole bez.
Jest wiele innych głupkowatych tekstów, ale kogo nie było i tak nie zrozumie.
Jeśli nie podziękuje całej ekipie za wyjazd to będę chora. Dlatego dziękuje.
A tak w ogóle, jak już wspomniałam o chorobie... Czuję, że boli mnie gardło i nie mogę się wykaszleć, co wiąże się z tym, że będę chora.

ważnym aspektem jest też to, że w piątek doładowałam konto, a dzisiaj mam na koncie 9 gr i pakiet 600 darmowych sms'ów do plusa.

w środę mam wyrecytować wiersz: Oda do młodości. Wiem jedynie że zaczyna się 'bez serc'. Dobrze mi idzie.?

tyle...
__________________
' Dzieli nas rzeka niewypowiedzianych marzeń i dzieli nas rzeka zwyczajnych spraw. '

środa, 20 października 2010

Piąty.

Nienawidzę takiej jesiennej pogody. ` Cimno, zimno, do domu daleko. ` Jak tylko wyszłam z hufca zaczęło padać. Ta pogoda mnie przytłacza. Jest szaro i nudno. Nic się nie dzieje. No! Poza piątkowymi koncertami w Variete. Poza tym, każdy wstaje lewą nogą i wyżywa się na mnie. A z tego względu, że jestem strasznie nerwowa, to zaczynam się na wszystkich, którzy mnie wkurzą, drzeć mordę. Dlatego też dzisiaj pokłóciłam się z moim ojcem, który nigdy w życiu nie przyznał i nie przyzna mi racji, choć powie identycznie to samo co ja. Zawsze spoko. Książę się dzisiaj obraził, bo zwróciłam mu uwagę. Faceci...
A tak poza tym to potrzebuje 2 osoby, które chcą się przepisać do funduszu emerytalnego "Warta", bo mogę na tym zarobić 60 zł, co jest mi niezbędne w tym miesiącu!
Druga sprawa to taka, że nie mam plecaka na trop do Zgierza. Nie mam nawet walizeczki na kółeczkach. -.-' a idź pan w pole.
Do tego wszystkiego oglądam Flirt z 40stolatką, który leci na HBO2 po raz setny i po raz setny ryczę jak głupia.


` Marionetka własnej nieświadomości. `

poniedziałek, 18 października 2010

Czwarty.

Starzeje się.
Bolą mnie plecy, pije kawę (!), żeby nie zasnąć, nie mam ochoty wychodzić na ten mróz i znalazły się nawet rezultaty nienoszenia rękawiczek zimą-moje ręce są lekko podchodzące pod kolor fioletowy i są lodowate, cholernie boli mnie głowa, moje oczy przypominają czerwone bombki na choinkę i jakoś tak zmarniałam.
Są dwa rozwiązania. Albo naprawdę się starzeje, albo przyszła jesień i zaburza moje feng shui.
Czekam teraz na weekend, spędzony w końcu poza Zduńską Wolą. Miejmy nadzieję, że wyjazd do Zgierza się uda i wrócę z niego niewyspana, ale i zadowolona. Tak! Właśnie taką mam nadzieję. A potem będę czekała do konferencji wędrowniczej w Łodzi, bo tego też nie mogę się doczekać. Może w końcu ktoś mnie oświeci i wytłumaczy na czym to wszystko polega, bo z tym już u mnie gorzej. Z tego wyjazdu czuję, że wrócę w podobnym stanie + będę trochę przynajmniej wiedzieć. 
(nie wiem czy wszystko co piszę ma sens, ale już nie widzę na oczy, a mam do napisania jeszcze wypracowanie. 'Romantyczna koncepcja miłości na podstawie książki Cierpienia Młodego Wertera.') 
Tym czasem włączam sobie Archive - Lights, idę zrobić kawę i piszę wypracowanie. (pogięło mnie z tą kawą).
Branoc.


Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me

czwartek, 14 października 2010

Trzeci.

I chociaż zdarzają się osoby, na których Ci po prostu nie zależy, to wkurwiasz się kiedy coś się pieprzy. Mam sentyment. To mnie zgubi za jakiś czas, albo już zgubiło, tylko nie zdałam sobie z tego jeszcze sprawy. I chodź nie mam ochoty wracać do tego co było, coś we mnie siedzi.. Tylko co? Chyba boję się dowiedzieć. Po przepiciu 5 dni w marcu, nie mogę powrócić do tego stanu w jakim byłam. Znajdę kogoś, kto będzie wart mojego zaangażowania. Nie miłości.. Na pewno nie teraz...



` Daj mi dłoń
pobiegniemy gdzieś, na koniec świata,
jeśli tylko chcesz.
Kochać się będziemy dzień i noc,
starym zgredom na złość.
Ptaki będą budzić nas,
a łąki ukołyszą nas do snu. `

Drugi.

Jeśli nie Ty jesteś tym jedynym,to dlaczego moje serce przyspiesza,kiedy przechodzisz obok?Skoro nie jesteśmy sobie pisani,to dlaczego ciągle mam Cię przed oczami?Jeśli Bóg nie zesłał Cię po to, abyś był przy mnie, to dlaczego do cholery ciągle mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, kiedy obudzisz się rano i uświadomisz sobie jak bardzo Ci mnie brakuje?


czytając to pomyślałam o...

środa, 13 października 2010

Pierwszy.

Zaczynam przygodę z blogger'em. Piszę tutaj, bo do innych portali ma dostęp zbyt dużo osób.

Właśnie dzisiaj mam ochotę usiąść z facetem, który będzie dawał mi bezpieczeństwo. Chciałabym, żeby mnie przytulił. Nic więcej. Żeby się zamknął. Żeby milczał. Nic nie mówił. Po prostu był. Abym mogła położyć głowę na jego ramieniu i zasnąć jak dziecko, a on, całowałby mnie w czoło. Żeby jakiś pieprzony dupek uratował mnie przed życiem w samotności, do cholery! I nie chcę, żeby po 3 miesiąca bycia razem mówił mi, że mnie kocha i oczekiwał tego samego ode mnie. I nie chcę słuchać o naszej przyszłości, o dzieciach, o mieszkaniu i o 'ciepłej herbatce w naszych dłoniach'. -.-'

Idzie jesień. Czuję to. Po moich humorkach. Raz się uśmiecham, a raz mam ochotę, żeby wszyscy dali mi spokój. Coraz częściej rozmyślam o przyszłości. Na jakie ja studia pójdę? Do jakiego miasta? Jak ja zdam maturę? I czy w ogóle zdam? Nie pójdę do Warszawy na Uniwersytet. Nigdy nie do Warszawy! Jakie studia? Dziennikarstwo, psychologia, a może edukacja przez sztukę? No chyba żart! Gdzie będę mieszkać? Za co opłacę swoje mieszkanie? Czy znajdę jakąś pracę? Przeraża mnie wizja przyszłości.

Dzisiaj odstresowałam się zabierając Martynie aparat i robiąc zdjęcia dziewczyną. Nawet się uśmiałam. Potrzebuję aparat!


`I o czym myślę kiedy patrzę w twoją twarz?`