Wojownik światła często traci nadzieję.
Wydaje mu się, że wygasł już w nim na zawsze wewnętrzny ogień.
Całymi dniami i nocami tkwi w tym przeświadczeniu i nic nie wzbudza w nim entuzjazmu.
Przyjaciele mówią: "Może jego walka dobiegła już kresu?".
Wojownik czuje ból i wstydzi się słysząc te słowa, ponieważ wie, że nie osiągnął jeszcze tego, co zamierzał.
Lecz jest uparty i nigdy nie wyrzeka się swojego powołania, walczy dalej.
I wtedy, kiedy się najmniej tego spodziewa, otwierają się przed nim nowe możliwości.
czwartek, 24 lutego 2011
czwartek, 17 lutego 2011
Dwudziestyszósty.
I znowu mam ten stan. Zupełnie jak Effy w 7 odcinku 4 sezonu Skinsów. Siedzę wpatrzona w monitor i czuję... pustkę, czuję nicość. Okryta kołdrą, a przecież w domu jest 23stopni. Na stoliku nocnym leżą 4 kubki po herbacie i kawie. Nie chcę mi się ich sprzątać. Są ustawione całkiem asymetrycznie. Kieruję swój wzrok na 'Tablicę wspomnień' i chcę mi się rzygać. Ile tam słodkości, miłości i pieprzonych wspomnień.
Czy jeżeli od 6 dni płaczę co najmniej po 2 godziny, całkiem bez powodu, może to się objawiać jako depresja? I nie wychodzę w ogóle z domu po szkole?
Potrzebuje bliskości. Przytulić się i nic nie mówić. Wypłakać się komuś w ramię.
Ale jestem mistrzynią udawania. No... Może nie do końca mistrzynią, bo czasem zdarzy mi się przy kimś zamulić, ale to już naprawdę musi mnie pogiąć. A tak to uśmiecham się do każdego i mówię jak to jest wspaniale. O tak. Jest cudownie.
Poza tym, kłócę się z wszystkimi. Dosłownie. Z mamą, Sylwią, o tacie nie wspominając, bo to podciąga się prawie pod wojnę, Mała. Kłócę się z wszystkimi na których mi zależy. O shit. Wszystko nie tak. A ja nie potrafię sobie pomóc. Nie potrafię nawet pomóc innym. A może nie chcę? Sama nie wiem. Potrzebuję powietrza. Duszę się w myślach.
To wszystko jest takie chore. Ale nie potrafię dokładnie powiedzieć co. Nie mam ochoty już iść zapić smutków-to nie pomaga. Wiem po marcu tamtego roku. Nawet nie chcę mi się palić. Robię to bo mogę, ale już chyba nie chcę.
Wszyscy potrafią tylko kłamać. Nie umieją powiedzieć szczerze co myślą. A ja z dnia na dzień się tego uczę. Tylko muszę jeszcze opracować sposób tego mówienia, bo skrzywdziłam już wiele osób.
`Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.`
Tyle mego.
Czy jeżeli od 6 dni płaczę co najmniej po 2 godziny, całkiem bez powodu, może to się objawiać jako depresja? I nie wychodzę w ogóle z domu po szkole?
Potrzebuje bliskości. Przytulić się i nic nie mówić. Wypłakać się komuś w ramię.
Ale jestem mistrzynią udawania. No... Może nie do końca mistrzynią, bo czasem zdarzy mi się przy kimś zamulić, ale to już naprawdę musi mnie pogiąć. A tak to uśmiecham się do każdego i mówię jak to jest wspaniale. O tak. Jest cudownie.
Poza tym, kłócę się z wszystkimi. Dosłownie. Z mamą, Sylwią, o tacie nie wspominając, bo to podciąga się prawie pod wojnę, Mała. Kłócę się z wszystkimi na których mi zależy. O shit. Wszystko nie tak. A ja nie potrafię sobie pomóc. Nie potrafię nawet pomóc innym. A może nie chcę? Sama nie wiem. Potrzebuję powietrza. Duszę się w myślach.
To wszystko jest takie chore. Ale nie potrafię dokładnie powiedzieć co. Nie mam ochoty już iść zapić smutków-to nie pomaga. Wiem po marcu tamtego roku. Nawet nie chcę mi się palić. Robię to bo mogę, ale już chyba nie chcę.
Wszyscy potrafią tylko kłamać. Nie umieją powiedzieć szczerze co myślą. A ja z dnia na dzień się tego uczę. Tylko muszę jeszcze opracować sposób tego mówienia, bo skrzywdziłam już wiele osób.
`Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.`
Tyle mego.
poniedziałek, 7 lutego 2011
Dwudziestypiąty.
` Z jednej strony chciałabym żeby w końcu coś mi wyszło. Z drugiej strony jesteś zbyt blisko osób z którymi nie chcę nawet mówić sobie zwykłego cześć. Nie chcę mijać ich na ulicy, wysyłając sobie ironiczne spojrzenia i przyklejany uśmiechy. Nadal jestem do wzięcia. Lubię Cię, ale takich osób było setki w moim życiu. Jedno nie zdążyło się skończyć, zaczynało się drugie 'tak co by zapomnieć'. A ja już nie chcę 'zapominalskich facetów'. Nie chciałabym już być z kimś bo jest dla mnie miły i prawi mi komplementy, a ja zakochuje się w jego słowach. Chcę faceta, które będzie o mnie walczył. Zawzięcie. A nie który myśli co by mnie przelecieć. Zbyt wiele przeszłam w zbyt krótkim czasie. Muszę dać sobie czas. Walcz. Jeśli Ci zależy. A sam zobaczysz jakie skutki to przyniesie. Ja za dużo się nauczyłam przez wszystkich frajerów z którymi byłam. Jeśli będziesz chciał opowiem Ci o tym kiedyś i wtedy oddziele przeszłość grubą kreską i zapomnę o niej. Liczy się teraz i przyszłość. Nic poza tym...`
Subskrybuj:
Posty (Atom)