niedziela, 31 października 2010

Ósmy.

Dzisiaj czuję się wyjątkowo świetnie. Wczorajszy koncert napełnił mnie pozytywną energią, dlatego uśmiech z mordki nie znika. I czuję się z tym wyjątkowo dobrze.
Dzisiaj jadę odwiedzić tatę. Pierwszy raz od tygodnia. No cóż. Zdarza się i tak.

-Wstawaj na rosół!
-Nie będę jadła.
-No co Ty? Przecież święta idą. 

Ten teks zaburzył moje Feng Shui. Tak. Właśnie do mnie doszło, że nienawidzę TYCH 'świąt'. Popisywanie się, kto kupił ładniejszy znicz i ile był wart. Plotkowanie przy grobach, wtedy kiedy składają ręce do modlitwy. Wkurza mnie to! Głupota tego świata czasami mnie przerasta. Czy o to chodzi w dzień wszystkich zmarłych? I może nie jestem bardzo katolicka. Nie chodzę co niedziela do kościoła, nie modlę się wieczorami i nie wierzę w życie poza ziemskie. Ale niemiłosiernie mnie to denerwuje.

Dzisiaj mam jeszcze ochotę na długi spacer z psem i z osobą z którą da się porozmawiać...

`To niewiarygodne, jak można czuć się szczęśliwą przez tyle lat, mimo tylu kłótni, tylu upierdliwości i tak naprawdę, kurwa, nie wiedzieć, czy to miłość czy nie.` lubię ten cytat, ale on dzisiaj nie pasuje do mojego nastroju.

Ze szczęściem czasami bywa tak jak z okularami, szuka się ich, a one siedzą na nosie. 
Phil Bosmans

_______________
amen.

środa, 27 października 2010

Siódmy.

Pewna kobieta poszła do wróżki i ta powiedziała jej, ze przyczyni sie do śmierci wielu ludzi. Przerażona kobieta wyszła na ulice, patrzy a tam ciężarówka jedzie prosto na małego chłopca, który wybiegł na ulice. Kobieta pomyślała: "może zginę, ale nie przyczynie sie do śmierci milionów a uratuje jedno życie". Rzuciła sie pod ciężarówkę odpychając chłopca i zginęła. Zobaczył to policjant, podbiegł do chłopca, który sie rozpłakał i zawołał: - Nic ci nie jest mały? Gdzie mieszkasz? Jak sie nazywasz? - Adolf Hitler, proszę Pana.

Właśnie tak się dzisiaj czuję.
Z samego rana kawa i papieros. Piękne powiązanie.


Czasami się zastanawiam jak bardzo ktoś potrafi spieprzyć Ci życie, a jak je poprawić?

Jesień. Co wiążę się z jesienną depresją. Znowu rozmyślania o niczym i przyszłości. Przecież to całkiem bez sensu. A dzisiaj rano mogłam sobie wykręcić poduszkę po dzisiejszej nocy.

no.

niedziela, 24 października 2010

Szósty.

Pierwszy weekend od dawien dawna w którym śmiałam się praktycznie bez ustanku. (pomijając czas na sen.) Razem z ekipą śmialiśmy się z wszystkiego co się ruszało, z głupawek i pocisków.
Trzeba było tam być, żeby przeżyć to co my. Fabuła gry - super. Zagmatwana i do końca nie byliśmy pewni czy rozwiązanie jakie podaliśmy jest trafne. Organizacja - bardzo dobra. Jak na skalę ogólnopolską rajd przebiegał fantastycznie. No pomijając to, że były otwarte dwie ubikacje, gdzie w jednej nie było drzwi i na to, że na 2 godzinnym kominku nie ruszyłam się z miejsca, co wiązało się łupaniem w krzyżu. Pomimo tego, że dzisiaj przespałam tylko 2 godziny, jestem zadowolona! Bardzo. Nie spodziewałam się, aż takiego zżycia i przebiegu całego rajdu. Jak z każdego wyjazdu zbieram jakąś piosenkę, tak z tego zapomniałam tekstu i nie mam... Chociaż za muzykalni to oni nie są... Ale wspomnienia i tak mam genialne.
` chyba Ty - zostanie na zawsze ciętą ripostą.
`przeliterujmy słowo ekscytacja. w wykonaniu Mikołaja: E-KSCY-TA-CJA!
`-co, co?
-Sarajewo, tekłondo, jajco, bebiko, picipolo, szkło, pstro, alehandro.
`I Olka, która nie usłyszała i zmyśliła: MI - MI - MI - MI
`Mikołaj, który stał się naszym ojcem w jedne wieczór. ` E, córa!
`Ja: Wazelinki?
Mikołaj: Nie. Wole bez.
Jest wiele innych głupkowatych tekstów, ale kogo nie było i tak nie zrozumie.
Jeśli nie podziękuje całej ekipie za wyjazd to będę chora. Dlatego dziękuje.
A tak w ogóle, jak już wspomniałam o chorobie... Czuję, że boli mnie gardło i nie mogę się wykaszleć, co wiąże się z tym, że będę chora.

ważnym aspektem jest też to, że w piątek doładowałam konto, a dzisiaj mam na koncie 9 gr i pakiet 600 darmowych sms'ów do plusa.

w środę mam wyrecytować wiersz: Oda do młodości. Wiem jedynie że zaczyna się 'bez serc'. Dobrze mi idzie.?

tyle...
__________________
' Dzieli nas rzeka niewypowiedzianych marzeń i dzieli nas rzeka zwyczajnych spraw. '

środa, 20 października 2010

Piąty.

Nienawidzę takiej jesiennej pogody. ` Cimno, zimno, do domu daleko. ` Jak tylko wyszłam z hufca zaczęło padać. Ta pogoda mnie przytłacza. Jest szaro i nudno. Nic się nie dzieje. No! Poza piątkowymi koncertami w Variete. Poza tym, każdy wstaje lewą nogą i wyżywa się na mnie. A z tego względu, że jestem strasznie nerwowa, to zaczynam się na wszystkich, którzy mnie wkurzą, drzeć mordę. Dlatego też dzisiaj pokłóciłam się z moim ojcem, który nigdy w życiu nie przyznał i nie przyzna mi racji, choć powie identycznie to samo co ja. Zawsze spoko. Książę się dzisiaj obraził, bo zwróciłam mu uwagę. Faceci...
A tak poza tym to potrzebuje 2 osoby, które chcą się przepisać do funduszu emerytalnego "Warta", bo mogę na tym zarobić 60 zł, co jest mi niezbędne w tym miesiącu!
Druga sprawa to taka, że nie mam plecaka na trop do Zgierza. Nie mam nawet walizeczki na kółeczkach. -.-' a idź pan w pole.
Do tego wszystkiego oglądam Flirt z 40stolatką, który leci na HBO2 po raz setny i po raz setny ryczę jak głupia.


` Marionetka własnej nieświadomości. `

poniedziałek, 18 października 2010

Czwarty.

Starzeje się.
Bolą mnie plecy, pije kawę (!), żeby nie zasnąć, nie mam ochoty wychodzić na ten mróz i znalazły się nawet rezultaty nienoszenia rękawiczek zimą-moje ręce są lekko podchodzące pod kolor fioletowy i są lodowate, cholernie boli mnie głowa, moje oczy przypominają czerwone bombki na choinkę i jakoś tak zmarniałam.
Są dwa rozwiązania. Albo naprawdę się starzeje, albo przyszła jesień i zaburza moje feng shui.
Czekam teraz na weekend, spędzony w końcu poza Zduńską Wolą. Miejmy nadzieję, że wyjazd do Zgierza się uda i wrócę z niego niewyspana, ale i zadowolona. Tak! Właśnie taką mam nadzieję. A potem będę czekała do konferencji wędrowniczej w Łodzi, bo tego też nie mogę się doczekać. Może w końcu ktoś mnie oświeci i wytłumaczy na czym to wszystko polega, bo z tym już u mnie gorzej. Z tego wyjazdu czuję, że wrócę w podobnym stanie + będę trochę przynajmniej wiedzieć. 
(nie wiem czy wszystko co piszę ma sens, ale już nie widzę na oczy, a mam do napisania jeszcze wypracowanie. 'Romantyczna koncepcja miłości na podstawie książki Cierpienia Młodego Wertera.') 
Tym czasem włączam sobie Archive - Lights, idę zrobić kawę i piszę wypracowanie. (pogięło mnie z tą kawą).
Branoc.


Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me

czwartek, 14 października 2010

Trzeci.

I chociaż zdarzają się osoby, na których Ci po prostu nie zależy, to wkurwiasz się kiedy coś się pieprzy. Mam sentyment. To mnie zgubi za jakiś czas, albo już zgubiło, tylko nie zdałam sobie z tego jeszcze sprawy. I chodź nie mam ochoty wracać do tego co było, coś we mnie siedzi.. Tylko co? Chyba boję się dowiedzieć. Po przepiciu 5 dni w marcu, nie mogę powrócić do tego stanu w jakim byłam. Znajdę kogoś, kto będzie wart mojego zaangażowania. Nie miłości.. Na pewno nie teraz...



` Daj mi dłoń
pobiegniemy gdzieś, na koniec świata,
jeśli tylko chcesz.
Kochać się będziemy dzień i noc,
starym zgredom na złość.
Ptaki będą budzić nas,
a łąki ukołyszą nas do snu. `

Drugi.

Jeśli nie Ty jesteś tym jedynym,to dlaczego moje serce przyspiesza,kiedy przechodzisz obok?Skoro nie jesteśmy sobie pisani,to dlaczego ciągle mam Cię przed oczami?Jeśli Bóg nie zesłał Cię po to, abyś był przy mnie, to dlaczego do cholery ciągle mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, kiedy obudzisz się rano i uświadomisz sobie jak bardzo Ci mnie brakuje?


czytając to pomyślałam o...

środa, 13 października 2010

Pierwszy.

Zaczynam przygodę z blogger'em. Piszę tutaj, bo do innych portali ma dostęp zbyt dużo osób.

Właśnie dzisiaj mam ochotę usiąść z facetem, który będzie dawał mi bezpieczeństwo. Chciałabym, żeby mnie przytulił. Nic więcej. Żeby się zamknął. Żeby milczał. Nic nie mówił. Po prostu był. Abym mogła położyć głowę na jego ramieniu i zasnąć jak dziecko, a on, całowałby mnie w czoło. Żeby jakiś pieprzony dupek uratował mnie przed życiem w samotności, do cholery! I nie chcę, żeby po 3 miesiąca bycia razem mówił mi, że mnie kocha i oczekiwał tego samego ode mnie. I nie chcę słuchać o naszej przyszłości, o dzieciach, o mieszkaniu i o 'ciepłej herbatce w naszych dłoniach'. -.-'

Idzie jesień. Czuję to. Po moich humorkach. Raz się uśmiecham, a raz mam ochotę, żeby wszyscy dali mi spokój. Coraz częściej rozmyślam o przyszłości. Na jakie ja studia pójdę? Do jakiego miasta? Jak ja zdam maturę? I czy w ogóle zdam? Nie pójdę do Warszawy na Uniwersytet. Nigdy nie do Warszawy! Jakie studia? Dziennikarstwo, psychologia, a może edukacja przez sztukę? No chyba żart! Gdzie będę mieszkać? Za co opłacę swoje mieszkanie? Czy znajdę jakąś pracę? Przeraża mnie wizja przyszłości.

Dzisiaj odstresowałam się zabierając Martynie aparat i robiąc zdjęcia dziewczyną. Nawet się uśmiałam. Potrzebuję aparat!


`I o czym myślę kiedy patrzę w twoją twarz?`