poniedziałek, 29 listopada 2010

Czternasty.

Wróciłam do żywych. Od jutra będę na bieżąco co do Waszych wpisów.

Wczorajszy dzień był wyjątkowo spokojny. Pomimo niechcianych sytuacji. Dzisiaj byłam u lekarza. Ze mną nie jest najlepiej, ale będę żyła. Muszę doprowadzić swoje dłonie do użytku, bo na razie to jedna wielka tarka. Mam zimno, które mnie strasznie boli, bo nawet nie mogę otwierać ust i to wcale nie jest śmieszne, że smaruję się białym kremikiem i wszyscy się ze mnie śmieją.

Siedzę właśnie, jak zawsze o tej porze oglądam 'Sex w wielkim mieście' i jem czekoladę z bakaliami, pisząc na gadu z pewnym takim jednym. nie ważne.

Właśnie napisał do mnie Kamil, że jak tylko przyjedzie do Zduńskiej idziemy na sanki. Nie mam sanek... To mój pierwszy problem. Drugim problemem jest to, że nie mam pieniędzy na wyjazd w góry na który tak bardzo mam ochotę jechać. Ehh.

Muszę się trochę odstresować. Mam ochotę na sobotę już. Na śpiewanki w Sieradzewie.

Dzisiaj mam ochotę na poślizganie się po zamrożonym asfalcie. Przypomniał mi się okres gdzieś pomiędzy styczniem a marcem. Cuuuuudownie.

tyle mego, jakby powiedział Kuba.

wtorek, 23 listopada 2010

Trzynasty.

Napisz od serca do mnie list...

Powie mi ktoś co się tutaj, w waszej szarej rzeczywistości dzieje? Bo jakoś nie mogę się połapać...

Potrzebuję kogoś, kto mnie przyganie na dwa dni w ferie, bo nie chcę siedzieć w Zduńskiej.



brak weny. ajm sory.

niedziela, 21 listopada 2010

Dwunasty.

Muszę się jeszcze wiele nauczyć. Przede wszystkim trzymać się język za zębami. Są takie momenty, kiedy lepiej byłoby się zamknąć i olać sprawę. Sama nie wiem czy muszę nauczyć się zamykać mordę czy lepiej byłoby ubierać co nieco w inne słowa?

Mam dosyć.

Ale, kurde, są momenty kiedy na prawdę wszystko jest odpowiednio na swoim miejscu. Kiedy śmigam z uśmiechem na ustach.

Ten weekend miał wyglądać zupełnie inaczej. Od dawien dawna nie widziałam się z Kaczmarem, a tu proszę. Potem impreza w Variacie. Potem nocka u Małej. Po mimo tego, że wytańczyłam się za wszystkie czasy i spotkałam ludzi, których nie widziałam ze 100 lat, to i tak ten weekend był nie taki jaki sobie wyobrażałam. No cóż. Są sprawy ważne i ważniejsze. ;)

` Nie widzisz nawet jak bardzo doceniam to, że jesteś, że się o mnie martwisz i że chcesz dla mnie dobrze...Czemu nie widzisz tego, że to doceniam? Pewnie dlatego, że moje życie składało się do tej pory ze mnie... ze mnie... i jeszcze raz ze mnie i dawno nie doświadczyłem takiego komfortu posiadania czyjejś bratniej duszy obok, która się martwi, czeka, tęskni i chcę żeby wszystko było dobrze... Muszę od nowa się uczyć docenić to dobro.. Muszę się nauczyć żyć z kimś tak wspaniałym jak Ty...`




czar prysł, kurwa.

czwartek, 18 listopada 2010

Jedenasty.

Mija czas i wiele się zmienia. Ze względu na to, że Kuba domagał się wpisu - jest. Dłuuuugo oczekiwany wpis.

Właśnie leże z Młodym (bo nie mogę wymyślić innego nadającego się imienia dla pluszowego miśka z długimi nogami i kokardką przy szyi), oglądam 'Sex w wielkim mieście' i rozmyślam nad tym wszystkim co w ostatnim czasie stało się dość egoistyczną pobudką. Czy ja aby na pewno nie przesadzam?

A tak całkiem w wielkim skrócie... Chyba jestem szczęśliwa i to z facetem. To tak dla formalności.


` Myślisz, że chory rozum można odróżnić od chorej duszy? Pytam z ciekawości. Ja miałem chore wszystko. Każdą pojedynczą komórkę. Ale to już minęło. Może nie jestem całkiem zdrowy, ale z pewnością jestem uleczony. `








Joker.

piątek, 5 listopada 2010

Dziesiąty.

I znów zachowuje się jak gówniara. Czuję się zupełnie tak jak byłam małą dziewczyną i podobał mi chłopiec. I wtedy kiedy pocałował szybę przy której stałam. Tak właśnie się czuję. Szczęśliwa? Nie wiem czy można nazwać szczęściem, coś czego nie ma. Ale z drugiej strony dowiodłam, że totalnie odcięłam się od poprzednich, niewyjaśnionych sytuacji, do których nie mam zamiaru już wracać. Jestem z siebie dumna.
Zaczynam właśnie kolejny etap w moim życiu. Od teraz. Od zaraz. I nie napiszę ślicznie, że idę zmyć z siebie grzechy całego świata. Bo musiałabym zacząć od siebie. Dlatego dzisiaj spędzę dzień przed komputerem oglądając jakiś film i popijając sobie winko. Może zamówię pizzę i będę się opychać, aż nie pęknę. Zapraszam.


mówi się znikła czy zniknęła? bo ja już się pogubiłam.


` Bo ja lubię do Ciebie pisać. Z różnych powodów. Między innymi dlatego, że chcę, żebyś wiedziała, że myślę o Tobie. To dość egoistyczna pobudka, ale nie mam zamiaru się jej wypierać. A myślę dużo i często. Właściwie myśli o Tobie towarzyszą mi w każdej sytuacji. I nie masz pojęcia, jak bardzo jest mi z tym dobrze. A przy okazji wymyślam różne rzeczy. Z którymi też przeważenie jest mi dobrze. Bo bardzo wysoko cenię fakt, że zaistniałaś w moim życiu. Dlatego dziękuję Ci. Dziękuję Ci z całą powagą i nieuchronnym lekkim wzruszeniem za to, że jesteś. I że ja mogę być. `

Moloko - The Time Is Now.

wtorek, 2 listopada 2010

Dziewiąty.

Chyba ma ochotę przeczytać po raz setny 'S@motność w sieci', wersję dla samobójców.
Jakoś tak męczą mnie niepoukładane myśli. Dzisiejszy dzień (kiedyś przyczepiła się do tego moja pani od polskiego) zmusił mnie do głębszych przemyśleń. Przeczytałam wszystkie maile. Wiąże się z nimi dużo niewyjaśnionych spraw. Ale doszłam do wniosku, że nie chcę już niczego wyjaśniać. Jestem uparta i potrafię zauważyć, kiedy mam powiedzieć 'dość'. Taki moment nadszedł. Koniec. Skończyło się. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo i po co? Nie. Nie zadaje sobie zbędnych pytań, bo potem będę musiała sobie na nie odpowiedzieć, a nie mam ochoty psuć sobie nadchodzącego tygodnia. Dzień się dla mnie skończył. Nie mam ochoty już się niczym zadręczać. Jutro wstanę z uśmiechem na mordce i będzie wszystko tak jak powinno być.

Ze względu na to, że Kuba odkrył, że można wstawić tutaj link z youtub'a, to ja też tak zrobię i wkleję tutaj moją dzisiejszą zamułe.
http://www.youtube.com/watch?v=P-HxpSth9qQ


` cała jestem bałaganem. `